Przywiozłam wczoraj do Lublina trochę różyczek Marie Claire, Eldorado i Sphinx...bo w końcu przynajmniej w domku sobie poeksperymentuję:D a po porannej wenie twórczej tak wygląda mój kwiatowy kącik:)
Delikatny bukiecik z żółtych i pomarańczowych róż wykończony gipiurką, idealny dla drobniutkiej panny młodej lub świadkowej
Wyplatając żelazną Marie uświadomiłam sobie że jeszcze nigdy nie robiłam torebki ślubnej i tak oto powstała kolejna propozycja bukietu ślubnego, tym razem misternie wyklejana z platków róży:)
W tematyce zbliżających się świąt- świeże spojrzenie na palmę wielkanocną w kilku wersjach stworzonych z żywych materiałów roślinnych, autorstwa mojego i koleżanek:)
Chyba już tradycyjnie na ostatni wernisaż grafiki Pod Podłogą zabraliśmy ze sobą "żelazną damę" dla profesora, tu wersja nr 3 zdecydowanie delikatniejsza od wersji 1 :)